
Często, kiedy ktoś prosi nas o coś, czego nie udało nam się zrobić, nasza odpowiedź zaczyna się od: Tylko że… Ale jakie wewnętrzne znaczenie kryje się w tym zdaniu, tak krótkim, a zarazem tak pełnym treści?
Uwaga do tłumaczenia: Mowa tu o hiszpańskim wyrażeniu „es que”, odpowiadającym mniej więcej polskiemu „tylko że”.
„Es” to trzecia osoba liczby pojedynczej hiszpańskiego czasownika „ser”, czyli „być”; a „que”, użyte jako zaimek względny, już podpowiada nam, w jakim kierunku pójdzie wyjaśnienie.
Z gramatycznego punktu widzenia, kiedy przyjrzymy się bliżej wypowiedzi, „es” jako trzecia osoba liczby pojedynczej czasownika „ser” uwalnia nas od wszelkiej przyjętej odpowiedzialności — a przynajmniej tak nam się wydaje. Używamy „es que”, żeby się uwolnić, wybić piłkę na aut, obwinić jakąś rzecz lub osobę za nasz brak determinacji czy zainteresowania zrobieniem czegoś, przerzucając odpowiedzialność na cudze „barki” i wierząc, że „es que” nas uratowało. Najczęściej „es que” jest postrzegane jako synonim wymówki z powodu niedotrzymania słowa.
Zaczynając wyjaśnienie czy odpowiedź od „tylko że”, nieświadomie się demaskujemy, odsłaniamy swoje słabości i zawodzimy osobę, która nam zaufała, prosząc nas o tę rzecz. Umniejszamy własną wartość; nadwerężamy wiarygodność i zaufanie, którym nas obdarzono, i stopniowo zaczynamy znikać z kręgu zaufanych osób przyjaciela, współpracownika, członka rodziny, a nawet partnera.
Co możemy zrobić? Zobowiązywać się tylko do tego, co możemy spełnić. Brać odpowiedzialność za swoje obowiązki. Ufać sobie tak samo, jak ufa nam ta osoba. Więcej słuchać siebie, a mniej narzekać. Powstrzymywać „tylko że” od razu, zanim wyrządzą szkody. Zwracać nieco większą uwagę na rozmowy i próbować rozpoznawać takie zdania:
- Tylko że padało.
- Tylko że było już późno.
- Tylko że byłem zmęczony.
- Tylko że…
Pamiętasz ostatni raz, kiedy zacząłeś wyjaśnienie od odpowiednika tych dwóch hiszpańskich słów? Co wtedy czułeś?
„Słowa, za którymi nie idą czyny, nie są nic warte”.
Ezop